Sklep z e-bookami od zera: projekt graficzny, rabaty, płatności i zabezpieczona dostawa plików
Doradca biznesowy wydaje serię 27 e-booków. Zbudowaliśmy mu sklep od zera: projekt graficzny, katalog, rabaty, płatności i dostawę plików zabezpieczonych.
Kim jest klient?
Łukasz Kuciński jest przedsiębiorcą, menedżerem i doradcą biznesowym. Współtworzy koncepcję Corporate Global Thinking, napisał wydaną przez Onepress książkę „Firma jako całość. Porządkowanie chaosu korporacyjnego", jest twórcą i partnerem merytorycznym kierunku Executive MBA w Collegium Da Vinci oraz przez lata zasiadał w jury Polish National Sales Awards.
Postanowił wydać serię e-booków rozwijających tę samą koncepcję: 27 tomów, każdy poświęcony jednemu konkretnemu problemowi w firmie, od „dlaczego ciągle coś się psuje" po „skalowanie, które niszczy firmę".
Jaki problem trzeba było rozwiązać?
Sprzedaż 27 e-booków to nie jest sprzedaż 27 plików. To jest katalog, w którym klient musi umieć znaleźć swój problem, a nie przewijać listę tomów.
Do tego dochodzą trzy rzeczy, których nie widać z zewnątrz, a które decydują, czy taki sklep w ogóle działa: zestawy sprzedawane taniej niż suma części, płatności obsługujące to, czym Polacy faktycznie płacą, oraz dostawa pliku, który po zakupie natychmiast przestaje być pod kontrolą sprzedawcy.
Ten ostatni punkt jest przy produktach cyfrowych kluczowy. E-book kosztuje 59,90 zł i po pobraniu można go wysłać dalej jednym kliknięciem.
Co zrobiliśmy?
Projekt graficzny i budowa sklepu od zera. Cały sklep powstał od podstaw: identyfikacja wizualna, layout, strona główna, karty produktów, strona o autorze.
Struktura katalogu pod problem klienta, nie pod numer tomu. 27 tomów jest pogrupowanych w dziewięć kolekcji tematycznych: Fundament Myślenia Systemowego, Strategia i Kierunek, Właściciel i Zarząd, Ludzie i Kultura, Procesy i Operacje, Sprzedaż i Marketing, Finanse i Kontrola, Ryzyko i Rozwój, Holistyczne Zarządzanie. Obok tego trzy przekroje formatu: e-booki, audiobooki i zestawy.
Kupujący nie musi wiedzieć, że szuka tomu 13. Wie, że ma chaos w procesach, i trafia do kolekcji „Procesy i Operacje".
Rabaty i zestawy. Skonfigurowaliśmy logikę zestawów i rabatów tak, żeby klient, który kupuje całą kolekcję, płacił mniej niż za sumę pojedynczych tomów. Przy 27 produktach po podobnej cenie to jest główna dźwignia wartości koszyka.
Płatności. Sklep obsługuje BLIK, Apple Pay, Google Pay, PayPal, Klarna, Shop Pay oraz karty Visa, Mastercard, Maestro, American Express i UnionPay. BLIK jest tu najważniejszy i najczęściej pomijany w sklepach stawianych przez zagraniczne agencje.
Dostawa plików zabezpieczonych znakami wodnymi. Klient dostaje pliki natychmiast po zakupie, ale nie są to te same pliki, które leżą w magazynie. Każdy egzemplarz jest znakowany, więc plik krążący później poza sklepem da się powiązać z zamówieniem. To nie zatrzyma zdeterminowanego piractwa i nikt uczciwy tego nie obieca. Zatrzymuje natomiast to, co przy e-bookach dzieje się naprawdę: bezrefleksyjne wysłanie pliku dalej „bo koledze się przyda".
Zarządzanie katalogiem po stronie klienta. Autor sam dodaje kolejne tomy, zmienia opisy, ceny i status dostępności. Przy serii wydawanej w odcinkach to warunek, żeby sklep nie wymagał wykonawcy przy każdej premierze.
Dlaczego Shopify?
Bo w e-commerce Shopify jest po prostu dobrym narzędziem i pracujemy w nim na co dzień. Płatności, podatki, koszyk, checkout i zgodność z przepisami to obszary, w których każdy rok utrzymania własnego silnika kosztuje więcej, niż daje. Nie ma powodu budować tego od zera, żeby sprzedawać e-booki.
Wartość, którą wnosimy, siedzi w tym, co Shopify zostawia do zrobienia: projekt graficzny, struktura katalogu ułożona pod problem kupującego, logika zestawów i rabatów, dobór metod płatności pod polski rynek oraz dostawa plików, której platforma sama z siebie nie zabezpiecza.
Kiedy proces sprzedaży jest na tyle nietypowy, że gotowa platforma go nie obsłuży, budujemy dedykowany system i mówimy dlaczego. Tutaj nie było takiej potrzeby, więc nie robiliśmy tego na siłę. Dobieramy narzędzie do problemu, a nie problem do narzędzia, które akurat chcemy sprzedać.
Dla kogo ten model działa?
Dla autorów, trenerów, doradców i wydawców, którzy sprzedają produkty cyfrowe pod własną marką i chcą mieć nad tym kontrolę zamiast oddawać 30-50% marży platformie pośredniczącej.
Warunek jest jeden: musisz mieć na czym budować markę. Sklep własny znaczy, że sam odpowiadasz za ruch. Jeśli nie masz publiczności, listy mailowej ani rozpoznawalności, platforma pośrednicząca da Ci więcej sprzedaży niż najlepiej zaprojektowany sklep, w którym nikt nie bywa. To jest uczciwie największe ograniczenie tego modelu.
Pytania i odpowiedzi(FAQ)
Oba, a wybór zależy od tego, co sprzedajesz. Shopify obsługujemy na co dzień i przy większości sklepów to jest właściwy wybór, bo płatności, checkout i zgodność z przepisami dostajesz gotowe, a pracę wkładasz tam, gdzie robi różnicę: w projekt, katalog, integracje i dostawę produktu. Dedykowany sklep proponujemy, gdy proces sprzedaży jest na tyle nietypowy, że gotowa platforma go nie obsłuży. Zawsze mówimy, którą drogę wybieramy i dlaczego.
Uczciwa odpowiedź: całkowicie się nie da i nikt kompetentny tego nie obieca. Da się natomiast znakować każdy sprzedany egzemplarz tak, żeby plik krążący poza sklepem można było powiązać z zamówieniem. To wystarcza, żeby powstrzymać najczęstszy przypadek, czyli odruchowe przesłanie pliku znajomemu. Zdeterminowanego pirata nie powstrzyma nic.
Tak i przy serii wydawniczej to nie jest wygoda, tylko warunek. Sklep, który przy każdej premierze wymaga kontaktu z wykonawcą, zaczyna spowalniać wydawanie. Autor sam dodaje tomy, zmienia opisy, ceny i dostępność.
Platforma pośrednicząca da Ci ruch, ale weźmie znaczącą część marży i nie da Ci relacji z klientem. Własny sklep zostawia marżę i dane, ale ruch musisz zapewnić sam. Jeśli masz już publiczność, listę mailową albo rozpoznawalną markę, własny sklep zwraca się szybko. Jeśli dopiero zaczynasz, zacznij od platformy.
Zależy przede wszystkim od projektu graficznego i od tego, co dzieje się po zakupie: sama dostawa pliku jest tania, zabezpieczona dostawa i integracje kosztują więcej. Widełki policzysz w naszym kalkulatorze
Opinia klienta
“Rewelacyjne chłopaki. Zlecony sklep internetowy działał już po 2 tygodniach. Błyskawiczne wykonanie zlecenia - nie marudzili, tylko robili wszystko jak trzeba. Podłączyli też chatbota, który obsługuje klientów i ja nie muszę. Pierwszy raz się spotykam z tak błyskawiczną obsługą. Co najważniejsze, to słuchają, jakie mam potrzeby i mają pomysły, jak to wszystko zrealizować, a nie, że się nie da... Rewelacja!”
Usługi wykorzystane w tym projekcie
Dedykowany software z AI
Gotowe narzędzia zmuszają Cię do kompromisów. Budujemy system pod Twój proces, z AI tam, gdzie naprawdę daje przewagę.
Agenci AI z integracjami
Nie kolejny chatbot. Agent podłączony do maila, CRM i Twojej bazy wiedzy, który przejmuje powtarzalną pracę.
Automatyzacje AI dla firmy
Powtarzalna robota, którą maszyna zrobi szybciej i bez błędów. AI tylko tam, gdzie się opłaca.
Chcesz podobny efekt u siebie?
Umów bezpłatną konsultację - pokażemy, co realnie da się zautomatyzować lub zbudować w Twojej firmie.
Umów bezpłatną konsultację